Kolesiostwo czy rzetelność

Kategoria:

Jak zawsze w naszym zakładzie podział stawek zaszeregowania budzi wiele emocji, niezadowolenia i podejrzeń. Nie jest to bez przyczyny, gdyż od wielu lat kadra zarządzająca dąży do znacznego pomniejszenia roli związków zawodowych, który powinien aktywnie uczestniczyć w typowaniu, czuwać nad prawidłowym i rzetelnym rozdziałem przeszeregowań.

W skuteczny sposób pomija się „niewygodne”, mające odmienne zdanie niż przełożony związki zawodowe, ograniczając się tylko do powiadomienia ich o zaistniałym fakcie kto dostał podwyżkę, ale nie zawsze dlaczego i czy przy okazji nie krzywdzi się bardzo równie dobrego a często lepszego pracownika. Na pewno i do tego by nie dochodziło gdyby nie był potrzebny podpis osoby upoważnionej z ramienia związków zawodowych do opiniowania „stawki”. Na niektórych oddziałach „przydział „ stawek jest bardzo niejasny, nie mający nic wspólnego z rzetelną oceną pracownika, lat jego pracy, datą ostatniego przeszeregowania ,odbywa się w to zaciszu biura kierownika, okryte wielką tajemnicą, niejednokrotnie w gronie „przychylnych” z układu. Wyróżnia się pracownika, a stawka takim namacalnym wyróżnieniem jest, nie za pracę, a za to, kto go popiera, z jakiego układu się wywodzi. Często „stawka” jest formą nacisku (szantażem), argumentem do zwiększenia uzwiązkowienia rodzimej organizacji. Widać to bardzo klarownie, wystarczy obejrzeć listę pracowników przeszeregowywanych, często co roku, i tych co mają po 17 lat (pracownik z nz-5) nienagannej pracy i siedem lat jest pomijany w awansach finansowych, jest przykład pracownika (kierowcy) który otrzymał zegarek na 25-lecie, posiada największe uprawnienia w zawodzie i jest zatrudniony na 7 grupie. A ilu takich pracowników jeszcze jest nie wiem.

Za taki stan rzeczy próbuje się obarczyć związki zawodowe zapominając, że cała wina leży po stronie poszczególnych kierowników rozdzielających podwyżki. Sposób takiego działania nasilił się jeszcze bardziej w momencie, gdy negocjacje płacowe przeciągały się a przyszłoroczny wskaźnik stanął pod znakiem zapytania, wówczas posypały się jak z rękawa stawki dla kadry zarządzającej i pracowników umysłowych. Takie aroganckie zachowanie decydentów jest delikatnie mówiąc naganne i woła o pomstę do nieba. Nie było takich dysproporcji i takiej niesprawiedliwości w czasach gdy zapisy w ZUZie były bardziej rygorystycznie przestrzegane a zdanie związków zawodowych bardziej się liczyło. Przecież za cały ten bałagan ktoś odpowiada (na pewno nie związki zawodowe), miejmy nadzieję, że wreszcie krytyczne słowa pełne żalu i rozczarowania płynące z ust załogi zostaną wysłuchane a układy i układziki przerwane, i wszystko wróci do normalności . A gierki i rozgrywki z nikną wreszcie z życia codziennego naszego zakładu pracy. Chyba że bez tego pracodawca nie potrafi się obejść, być może będzie za nudno, za cicho, za spokojnie.