Czy w kopalni każdy może się uczyć?

Kategoria:

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – tak każdy – tyle tylko, że jedni wyłącznie za swoje pieniądze i to niezależnie jaki kurs, szkołę czy kierunek studiów wybiorą.

Od czego i od kogo to zależy?

Od czego – nie wiadomo, bo nigdzie nie ma jasno określonych warunków jakie ma spełnić pracownik, ani to w jakiej formie lub czy w ogóle jakiekolwiek wsparcie ze strony zakładu otrzyma.

Od kogo – wyłącznie od zarządu.

Podnoszenie kwalifikacji przez pracowników, kontynuowanie nauki czy studiowanie jeśli ma być dofinansowywane przez zakład to ma oczywiście temu zakładowi służyć i być w nim wykorzystane.

Jednak coraz częściej wśród pracowników słychać, że to nie te kryteria są najważniejsze ani nawet nie to kto ile lat i gdzie pracuje leczy kto jak się nazywa, do jakiego związku należy, kto kogo popiera itp. I chyba coś w tym jest bo trudno zrozumieć odmowę uzasadnioną tym, że „kierunek studiów nie jest zgodny z wykonywaną pracą” . Przecież z jednej strony skoro np. spawacz* do końca życia chciałby być spawaczem to po co szedłby na studia, a z drugiej strony po co kopalni spawacz po studiach, ale jeśli ten spawacz chce zrobić studia o np. specjalności analityk giełdowy* to oczywiście, że nie jest to zgodne z wykonywaną obecnie pracą ale przecież wkrótce nasze akcje wejdą na giełdę i dobrze byłoby mieć kogoś wykształconego w tym kierunku. Część osób decyduje się na kontynuowanie nauki, podnoszenie kwalifikacji czy studiowanie z uwagi na pogarszający się stan zdrowia i wiek, aby móc zmienić pracę trzeba mieć do niej odpowiednie kwalifikacje.

Rozwój pracownika to nie tylko podnoszenie kwalifikacji zawodowych (kolejny stopień czy wyższe uprawnienia w danej dziedzinie) to również zdobywanie nowych umiejętności z innych zakresów wiedzy, przecież jeśli np. inżynier mechanik* zdobędzie dodatkowe wykształcenie z zakresu np. zarządzania to niewątpliwie wiedza nie jest związana z dotychczas wykonywaną pracą ale z pewnością pozytywnie wpłynie na jej jakość lub może być wykorzystana na innym stanowisku. Większe umiejętności i wiedza to większe możliwości dla obu stron czyli dla pracownika i dla zakładu (bo będzie miał z kogo wybierać). Ciągle przecież słyszy się, że brakuje nam fachowców i specjalistów i trzeba kogoś nowego zatrudnić (być może o to tu chodzi ?). Wielu pracowników dziwi też fakt że zarząd znacznie łatwiej wyraża zgodę na finansowanie dokształcania pracowników z krótkim stażem pracy (których się zatrudnia jako fachowców i specjalistów) niż pracowników, którzy od lat w kopalni pracują.

Powoływanie się na slogan, że tam gdzie są pieniądze zawsze będzie ktoś niezadowolony może stanowiłby jakiś argument ale „niezadowolonych” jest zbyt dużo, żeby nie zacząć traktować tej sprawy poważnie.

Może najwyższy czas, aby zarząd przestał traktować finansowanie dokształcania jako przywilej dla wybranych (ten dostanie urlop szkolny, temu opłacimy czesne, ten będzie miał finansowane dojazdy, a ten nic) a zaczął traktować jako normalne narzędzie polityki kadrowej. Wyraźnie określił kryteria jakie mają spełniać osoby zainteresowane dokształcaniem, formy i zakres finansowania oraz specjalności i kierunki dla których przewidziane jest finansowanie.

(*spawacz, analityk giełdowy, inżynier mechanik – nazwy użyte jako przykład)



[/html][/fluid]